Maj 11, 2007

Pomniki żołnierzy radzieckich

Posted in Fotoreportaż, Historia wojskowości @ 4:26 pm - autor: tleszkowicz

W stolicy Estonii zdemontowano pomnik żołnierza radzieckiego, znajdujący się w centrum miasta i przeniesiono go na cmentarz wojenny. Wywołało to ostrą reakcję mniejszości rosyjskiej oraz władz Rosji. Władze estońskie usprawiedliwiły to działanie faktem, że podczas drugiej wojny światowej Armia Czerwona przyniosła Estonii nie wyzwolenie, a półwiecze niewoli.

Wydarzenia te wzbudziły reakcję w Polsce. Pojawiły się głosy o konieczności usunięcia symbolów dyktatury z polskich ulic. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zapowiedziało, że przepisy dotyczące tego problemu pojawią się w projekcie przygotowywanej od dawna ustawy o miejscach pamięci narodowej. W kraju rozgorzała dyskusja zwolenników i przeciwników tego pomysłu.

Dyskusja ta wzbudziła moją refleksję, m.in. z powodu istnienia w okolicy mojego miasta cmentarza żołnierzy radzieckich na którym znajduje się również pomnik upamiętniający poległych. Ostatecznie okazało się, że cmentarze nie mają podlegać żadnej ingerencji, gdyż nekropolie są zwyczajowo uznane za miejsca święte, a każdy żołnierz ma prawo do godnego pochówku. Tyczy się to także pomników znajdujacych się na terenie cmentarzy. Mimo wszystko postanowiłem odwiedzić miejsce spoczynku żołnierzy Armii Czerwonej, będac ciekawy jego wyglądu i charakteru.

***

 

W wydanej w 1971 roku monografii historycznej „Cztery wieki Węgorzewa” Andrzej Wakar opisuje przebieg zdobycia (w pracy nazwanego „wyzwoleniem”) Węgorzewa (niem. Angerburg, przed drugą wojną światową miasto w Prusach Wschodnich, siedziba władz powiatowych) przez Armię Czerwoną. Już późną jesienią władze niemieckie zarządziły ewakuację przemysłu i dóbr kultury. Z czasem coraz więcej mieszkańców miasta dołączała się do rzeki uciekajacych na zachód. 21 stycznia 1945 roku wydano rozkaz całkowitej ewakuacji, który zaczęto wykonywać tego samego dnia. Dzień później przetoczyli się przez miasto mieszkańcy okolicznych wsi. Temperatura osiągała ok. -20 stopni Celsjusza. Miasto płonęło, bombardowane przez samoloty radzieckie. Ruiny obsadziły wojska niemieckie, przygotowujące się do obrony. Zachowało się zdjęcie lotnicze, przedstawiające miasto przed ewakuacją i zniszczeniem (ze strony: http://www.angerburg.de/):

 

 

23 stycznia wojska radzieckie wkroczyły na terytorium powiatu węgorzewskiego. Były to jednostki z Drugiej Armii Gwardyjskiej generała lejtnanta Piotra Czanczybadzego, wchodzącej w skład 3. Frontu Białoruskiego (dowódca generał armii Iwan Czerniachowski). Rano 24 stycznia do Angerburga-Węgorzewa wkroczyły trzy baterie pod dowództwem Ormianina, majora Mowsjesa Oganiesjana. Jak podaje Wakar, w czasie walk ulicznych odparto dwa kontrataki niemieckie, zniszczono baterię moździerzy i dwa stanowiska wielkokalibrowych karabinów maszynowych. Do niewoli dostała się kompania żołnierzy niemieckich. W ciągu dwóch dni całkowicie wyparto wojska niemieckie
z terenów powiatu węgorzewskiego. Za zdobycie Węgorzewa major Oganiesjan otrzymał Order Wojny Narodowej (wcześniej dwukrotnie odznaczono go Orderem Czerwonej Gwiazdy). Zdobywca Angerburga odznaczony został pośmiertnie, gdyż w połowie lutego zginął w walkach pod Bartoszycami. Mniej więcej w tym samym czasie pod Pieniężnem zginął raniony odłamkiem artleryjskim generał Czerniachowski.

 

W walkach o Węgorzewo zginęło kilkudziesięciu żołnierzy radzieckich, pochowanych doraźnie w różnych miejscach. Po wojnie ich szczątki przeniesiono na cmentarz wytyczony na podmiejskim wzgórzu zwanym Górą Konopki, górującym nad szosą do Giżycka. W 1970 roku obok zbiorowych mogił żołnierskich pojawił się pomnik ku ich czci, zaprojektowany przez Ryszarda Wachowskiego.

 

***

 

 

Cmentarz znajduje się na Górze Konopki. Nazwa związana jest z legendą o węgorzewskim odpowiedniku Pana Twardowskiego. Obiekt znajduje się na obrzeżach miasta, przy drodze krajowej do Giżycka.

Od strony szosy widoczny jest napis (niedawno odnowiony): „Cmentarz żołnierzy radzieckich poległych w roku 1945 w walce o wyzwolenie Węgorzewa”. Zwolennicy pomysłu o demontażu pomników radzieckich negują prawdziwość słowa „wyzwolenie” przypominając, że okupacja niemiecka Polski została zamienona w zależność od ZSRR. W tym wypadku słowo to również jest nieprawdziwe, jednak z zupełnie innego powodu – Węgorzewo nie mogło być „wyzwolone”, gdyż nigdy nie było miastem polskim, a jego związki z Polską (przede wszystkim osadnicze) są dość względne.

 

 

Do obiektu prowadzą dostojne, kamienne schody

 

 

Pomnik widoczny jest z daleka

 

 

Całość obiektu: mogiły, płyta pamiętkowa, pomnik

 

 

Andrzej Wakar pisze o kilkudziesięciu żołnierzach radzieckich poległych w walkach o Węgorzewo i złożonych na wspólnym cmentarzu pod miastem. Jednak na tablicy na środkowej mogile wyróżniono tylko jedenaście nazwisk. Czyżby więc reszta krasnoarmiejców pochowano w dwóch zbiorowych mogiłach po obu stronach kamiennego grobu? Znajdują się tam takie płyty, bez żadnych napisów:

 

 Płyta na centralnej mogile

Dwujęzyczny napis na centralnej mogile: „Bohaterom poległym w walce z niemieckim faszyzmem społeczeństwo powiatu węgorzewskiego”

Centralna mogiła

 Pomnik zaprojektowany w 1970 r. przez Ryszarda Wachowskiego. Żołnierze sowieccy w wyciągnietych do góry rękach trzymają coś na kształt szarfy.

 

 Trzech krasnoarmiejców z węgorzewskiego cmentarza…

 Detal: żołnierz radziecki zwrócony twarzą w kierunku miasta…

***

Sądzę, że w politycznym zgiełku który ostatnimi czasy zapanował w naszym kraju ważna jest także pamięć o ofiarach wojny. Również o tych żołnierzach, którzy ze stepów Ukrainy, Kazachstanu, gór Kaukazu i Uralu, mroźnej Syberii i koła podbiegunowego zostali wciągnięci do służby w Armii Czerwonej i którzy ponieśli śmierć na terenach Polski, gdzie przyszło im spoczywać na wieki.

 

Pozostaje mi tylko zachęcić do lektury felietonu Konrada Piaseckiego na ten temat, oraz do wzięcia udziału w dyskusji nt. tej sprawy na forum Histmaga.

 

Reklamy

Maj 9, 2007

Irena Sendlerowa w Kapitule Orderu Orła Białege

Posted in News @ 9:57 pm - autor: tleszkowicz

Jak podaje Wirtualna Polska, prezydent Lech Kaczyński powołał Irenę Sendler do Kapituły Orderu Orła Białego. Ten honorowy organ znajduje się ostatnimi czasy w centrum uwagi opinii publicznej w związku z nową ustawą lustracyjną. Przypomnijmy, że w Kapitule zasiadają obecnie prof. Władysław Bartoszewski (w czasie wojny działacz Rady Pomocy Żydom „Żegota”, powstaniec warszawski, historyk, działacz opozycji demokratycznej, kilkukrotny minister spraw zagranicznych III RP) oraz Andrzej Gwiazda (jeden z liderów pierwszej „Solidarnosci”).

Kim jest Irena Sendler? Pozwolę sobie przytoczyć krótki biogram mojego autorstwa, opracowany na potrzeby serwisu Histmag.org:

Sprawiedliwa Wśród Narodów Świata. W czasie wojny uratowała z getta ok. 2,5 tysiąca żydowskich dzieci, wielu innym prześladowanym niosła pomoc ryzykując życie. Trwa zbieranie podpisów pod listą poparcia dla kandydatury polskiej działaczki społecznej Ireny Sendler do Pokojowej Nagrody Nobla.

Pani Irena urodziła się 15 lutego 1910 roku w Otwocku. W jej rodzinie żywe były tradycje społeczne, jej ojciec jako lekarz pomagał ubogim Żydom. Związana była z ruchem socjalistycznym i PPS. W czasie wojny była pracownicą ośrodka społecznego. Udając pielęgniarkę dostawała się do warszawskiego getta, dostarczając potrzebującym jedzenia i lekarstw. Współpracowała z „Żegotą” – Radą Pomocy Żydów, w której kierowała wydziałem dziecięcym. Dzięki jej staraniom udało się uratować ok. 2,5 tysiąca żydowskich dzieci wyciągniętych z getta i umieszczonych w przybranych rodzinach, domach dziecka i kościelnych ochronkach. W 1943 została aresztowana przez gestapo i skazana na śmierć. Dzięki okupowi jaki wpłaciła „Żegota” rozstrzelano ją tylko „na papierze”. Do końca wojny ukrywała się, niosąc dalszą pomoc potrzebującym. Po wojnie nadal działała społecznie. W 1983 roku instytut Yad Vashem uhonorował ją medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, a w 2003 roku odznaczono ją Orderem Orła Białego.”

Pozostaje mi tylko wyrazić zadowolenie, że ta wielka Polka została w ten sposób uhonorowana. Przyznam jednak, że cały czas oczekuję na Pokojową Nagrodę Nobla 🙂

Więcej informacji o pomyśle przyznania Nobla pani Irenie w serwisie Histmag.org, a informacje nt. powołania jej do Kapituły Orderu Orła Białego w Wirtualnej Polsce.

Kwiecień 30, 2007

Histmag#7

Posted in Reklama @ 5:36 pm - autor: tleszkowicz

Oto i nowy numer magazynu historyczno-społeczno-kulturalnego „Histmag.org”. Siódmy numer pisma można czytać online lub pobrać wersję PDF.

W części historycznej artykuły:

W pozostałych działach magazynu: „Hongkong – azjatycki sen”, „Wszyscy jesteśmy magistrami”, oświadczenia lustracyjne, felietony i liczne recenzje

Zapraszamy do lektury i udziału w głosowaniu na tekst miesiąca 🙂

Kwiecień 21, 2007

Warszawa Walcząca — „Bitwa o Warszawę ’44”

Posted in Książki @ 7:49 pm - autor: tleszkowicz

O powstaniu warszawskim mówi i pisze się ostatnio wiele. Mogłoby się wydawać, że na ten temat powiedziano wręcz wszystko. Okazuje się jednak, że jest to nadal ciekawy obszar badań historycznych.

Czytaj dalej

Kwiecień 13, 2007

„Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko (1947–1984)” – wystawa

Posted in Wystawy @ 8:20 pm - autor: tleszkowicz

W dniu dzisiejszym przy Klubie Garnizonowym w Węgorzewie otwarta została wystawa poświęcona osobie ks. Jerzego Popiełuszki. Ekspozycja została przygotowana przez białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Miałem przyjemność uczestnictwa w tym wydarzeniu wraz z grupą moich rówieśników z LO. Mocnym punktem otwarcia był mini-wykład dr hab. Norberta Kasparka, dziekana Wydziału Humanistycznego UWM oraz Delagata w olsztyńskim oddziale IPN. Profesor UWM opowiadał zarówno o roli historii i  historyka, jej politycznym i publicystycznym wykorzystaniu, kwestii pamięci o latach PRL-u a także o represjach wobec Kościoła w latach 1939-89.

Sama wystawa zawiera kilkanaście plansz ukazujących wszystkie etapy życia kapelana „Solidarności”. Oprócz zdjęć znaleźć można tam również skany dokumentów ze śledztwa i procesu zabójców Popiełuszki oraz pamiątki po ks. Jerzym (np. list z okresu służby wojskowej). Ekspozycja chociaż zwięzła, skutecznie przedstawia życiorys „Sługi Bożego”.

Kwiecień 10, 2007

3. rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego

Posted in Historia w kulturze, Rocznice @ 7:22 pm - autor: tleszkowicz

Niedawno minęła rocznica pięćdziesiątych urodzin Jacka Kaczmarskiego – poety, barda, bacznego obserwatora otaczającego nas świata. Dziś mija trzecia rocznica jego śmierci, kończącej długą, ciężką chorobę. Po raz drugi w ciągu ostatniego miesiąca miłośnicy twórczości autora Murów, Obławy, Naszej Klasy pochylają się w zadumie nad jego twórczością.

Oprócz tematów społecznych, politycznych, kulturowych, filozoficznych czy lirycznych, Kaczmarski czerpał wiele z historii Polski i świata. Starał się pokazywać świat oczami świadków historii, jednocześnie zaś nie unikał rozważań historiozoficznych. Zamiast rozwodzić się teoretycznie nad jego utworami, przytoczę teksty trzech z nich:

Marcin Luter

W zamku Wartburg, na stromym urwisku
(Te niemieckie przepaście i szczyty)
Wbrew mej woli, a gwoli ucisku
Wyniesiony pod boskie błękity
Pismo święte z wszechwładnej łaciny
Na swój własny język przekładam:
Ożywają po wiekach
Dawne cuda i czyny,
Matką Ewa znów, Ojcem znów – Adam.

Bliźnim jest mi tragiczny Abraham
Gdy poświęcić ma syna w ofierze;
Widzę ogień na Sodomy dachach,
Gdzie zwęglają się grzeszni w niewierze.
Bezmiar winy i kary surowość
Brzmią prawdziwie w mym szorstkim języku.
Na początku jest słowo,
I okrutnie brzmi słowo,
Ale spójrz wokół siebie, krytyku!

Grzechy Rzym za gotówkę odpuszcza,
Lecz w wojennej się nurza rozkoszy.
Papież w zbroi, w ubóstwie tkwi tłuszcza,
Z której groszy katedry się wznosi.
W nawach katedr transakcje wszeteczne,
Ksiądz spowiednik rozgrzesza za bilon.
Tak jest, było i będzie,
Zło i dobro jest wieczne,
Lecz nie może być wieczny Babilon.

Z tym więc walczę ja, mnich Augustianin,
Moralności teolog – to przytyk,
Bo w stolicy wołają – poganin!
Reformator, heretyk, polityk!
Tak, papieską ja bullę spaliłem,
Lecz szukajcie miast, które on spalił!
Ja na wrotach kościelnych
Tezy swoje przybiłem,
On mnie wyklął, a mnisi śpiewali.

Słowa palą, więc pali się słowa:
Nikt o treści popiołów nie pyta.
Ale moja ze Stwórcą rozmowa
Jak Syn Jego – do drzewa przybita!
Niech się gorszy prałacia elita,
Niech się w mękach świat tworzy od nowa!
Lecz niech czyta, kto umie,
Niech nauczy się czytać!
Niech powraca – do Słowa!

Rejtan, czyli raport ambasadora

„Wasze wieliczestwo”, na wstępie śpieszę donieść:
Akt podpisany i po naszej myśli brzmi.
Zgodnie z układem wyłom w Litwie i Koronie
Stał się dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt.

Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie,
Której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt,
Zwłaszcza że miała ona miejsce w polskim sejmie,
Gdy podpisanie paktów miało skończyć się.

Niejaki Rejtan, zresztą poseł z Nowogrodu,
Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi,
Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi.

Koszulę z piersi zdarł, zupełnie jak w teatrze,
Polacy – czuły naród – dali nabrać się:
Niektórzy w krzyk, że już nie mogą na to patrzeć,
Inni zdobyli się na litościwą łzę.

Tyle hałasu trudno sobie wyobrazić!
Wzniesione ręce, z głów powyrywany kłak,
Ksiądz Prymas siedział bokiem, nie widziałem twarzy,
Evidemment, nie było mu to wszystko w smak.

Ponińskij wezwał straż – to łajdak jakich mało,
Do dalszych spraw polecam z czystym sercem go,
Branickij twarz przy wszystkich dłońmi zakrył całą,
Szczęsnyj-Potockij był zupełnie comme il faut.

I tylko jeden szlachcic stary wyszedł z sali,
Przewrócił krzesło i rozsypał monet stos,
A co dziwniejsze, jak mi potem powiadali,
To też Potockij! (Ale całkiem autre chose).

Tak a propos, jedna z dwóch dam mi przydzielonych
Z niesmakiem odwróciła się wołając – Fu!
Niech ekscelencja spojrzy jaki owłosiony!
(Co było zresztą szczerą prawdą, entre nous).

Wszyscy krzyczeli, nie pojąłem ani słowa.
Autorytetu władza nie ma tu za grosz,
I bez gwarancji nadal dwór ten finansować
To może znaczyć dla nas zbyt wysoki koszt.

Tuż obok loży, gdzie wśród dam zająłem miejsce,
Szaleniec jakiś (niezamożny, sądząc z szat)
Trójbarwną wstążkę w czapce wzniósł i szablę w pięści –
Zachodnich myśli wpływu niewątpliwy ślad!

Tak, przy okazji – portret Waszej Wysokości
Tam wisi, gdzie powiesić poleciłem go,
Lecz z zachowania tam obecnych można wnosić
Że się nie cieszy wcale należytą czcią.

Król, przykro mówić, też nie umiał się zachować,
Choć nadal jest lojalny, mogę stwierdzić to:
Wszystko, co mógł – to ręce do kieszeni schować,
Kiedy ten mnisi lis Kołłątaj judził go.

W tym zamieszaniu spadły pisma i układy.
„Zdrajcy!” krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec.
Polityk przecież w ogóle nie zna słowa „zdrada”,
A politycznych obyczajów trzeba strzec.

Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika
Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz.
Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka,
To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse.

Dlatego radzę: nim ochłoną ze zdumienia
Tą drogą dalej iść, nie grozi niczym to;
Wygrać, co da się wygrać! Rzecz nie bez znaczenia,
Zanim nastąpi europejskie qui pro quo!

Jałta

Jak nowa rezydencja carów,
Służba swe obowiązki zna,
Precz wysiedlono stąd Tatarów
Gdzie na świat wyrok zapaść ma.

Okna już widzą, słyszą ściany
Jak kaszle nad cygarem Lew,
Jak skrzypi wózek popychany
Z kalekim Demokratą w tle.

Lecz nikt nie widzi i nie słyszy,
Co robi Góral w krymską noc,
Gdy gestem wiernych towarzyszy
Wpaja swą legendarną moc

Nie miejcie żalu do Stalina,
Nie on się za tym wszystkim krył,
Przecież to nie jest jego wina,
Że Roosevelt w Jałcie nie miał sił.
Gdy się triumwirat wspólnie brał
Za świata historyczne kształty,
– Wiadomo kto Cezara grał –
I tak rozumieć trzeba Jałtę.

W resztce cygara mdłym ogniku
Pływała Lwa Albionu twarz:
Nie rozmawiajmy o Bałtyku,
Po co w Europie tyle państw?

Polacy? – chodzi tylko o to,
Żeby gdzieś w końcu mogli żyć…
Z tą Polską zawsze są kłopoty –
Kaleka troszczy się i drży.

Lecz uspokaja ich gospodarz
Pożółkły dłonią głaszcząc wąs:
Mój kraj pomocną dłoń im poda,
Potem niech rządzą się jak chcą.

Nie miejcie żalu do Churchilla,
Nie on wszak za tym wszystkim stał,
Wszak po to tylko był triumwirat,
By Stalin dostał to, co chciał.
Komu zależy na pokoju,
Ten zawsze cofnie się przed gwałtem –
Wygra, kto się nie boi wojen
I tak rozumieć trzeba Jałtę.

Ściana pałacu słuch napina,
Gdy do Kaleki mówi Lew –
– Ja wierzę w szczerość słów Stalina
Dba chyba o radziecką krew.

I potakuje mu Kaleka,
Niezłomny demokracji stróż:
Stalin, to ktoś na miarę wieku,
Oto mąż stanu, oto wódz!

Bo sojusz wielkich, to nie zmowa,
To przyszłość świata – wolność, ład –
Przy nim i słaby się uchowa,
I swoją część otrzyma… – strat!

Nie miejcie żalu do Roosevelta,
Pomyślcie ile musiał znieść!
Fajka, dym cygar i butelka,
Churchill, co miał sojusze gdzieś.
Wszakże radziły trzy imperia
Nad granicami, co zatarte:
– W szczegółach zaś już siedział Beria,
I tak rozumieć trzeba Jałtę!

Więc delegacje odleciały,
Ucichł na Krymie carski gród.
Gdy na Zachodzie działa grzmiały
Transporty ludzi szły na Wschód.

Świat wolny święcił potem tryumf,
Opustoszały nagle fronty –
W kwiatach już prezydenta grób,
A tam transporty i transporty.

Czerwony świt się z nocy budzi –
Z woli wyborców odszedł Churchill!
A tam transporty żywych ludzi,
A tam obozy długiej śmierci.

Nie miejcie więc do Trójcy żalu,
Wyrok historii za nią stał
Opracowany w każdym calu –
Każdy z nich chronił, co już miał.
Mógł mylić się zwiedziony chwilą –
Nie był Polakiem ani Bałtem…
Tylko ofiary się nie mylą!
I tak rozumieć trzeba Jałtę!

Teksty pochodzą ze strony: www.kaczmarski.art.pl

Kwiecień 2, 2007

Napoleońska Ostróda

Posted in News @ 9:40 pm - autor: tleszkowicz

Mieszkańcy miasta leżącego w dawnych Prusach Wschodnich przenieśli się na dwa dni o 200 lat wstecz, wspominając wizytę Cesarza Francuzów.

Czytaj dalej

Mój komentarz: Żołnierze sprzed dwustu lat paradujący po mieście? Zaiste, ciekawe wydarzanie. I na pewno bardziej pożytyczne niż kolejny koncert krajowej super gwiazdy muzyki pop czy piknik wyborczy. A ileż radości musieli mieć młodsi mieszkańcy Ostródy 😉

Do tego ciekawe wykłady i wystawa – ach, szkoda, że nie mogłem w tym osobiście uczestniczyć 🙂

Dziesięciolecie polskiej konstytucji

Posted in News, Rocznice @ 9:28 pm - autor: tleszkowicz

2 kwietnia 1997 roku Zgromadzenie Narodowe przyjęło ostateczny projekt Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Nowa ustawa zasadnicza weszła w życie 17 października tego samego roku.

Czytaj dalej

Mój komentarz: W nawale informacji dzisiejsza rocznica jakby przepadła. Z jednej strony czasem trudno się dziwić – bardziej emocjonujące od istniejącej konstytucji są proponowane poprawki, czy nawet niesione na fali popularności politycznej czy hasłach przebudowy państwa pomysły zasadniczych zmian ustawy rządowej, lub napisania nowej….

To jest jednak rzecz polityków, ewentualnie prawników-konstytucjonalistów. To, jaka była Konstytucja III RP, tak jak i samo to państwo, ocenią za jakieś 50-100 lat historycy. 🙂

Histmag#6

Posted in Reklama @ 9:14 pm - autor: tleszkowicz

 

Okładka HM#6

Od tygodnia w sieci znajduje się nowy numer magazynu historyczno-społeczno-kulturalnego „Histmag.org”. Można go czytać online lub ściągnąć w formacie PDF.

W części historycznej m.in.:

W pozostałych działach magazynu m.in.: korespondencja z Chin, Teatr ognia, felietony, recenzje książkowe.

Serdecznie zapraszamy do lektury!

Kwiecień 1, 2007

18 decydujących bitew w dziejach świata?

Posted in Ciekawostki, Historia wojskowości, Notatka @ 5:31 pm - autor: tleszkowicz

O bitwie warszawskiej z 1920 roku (zwanej czasem „Cudem nad Wisłą”) zwykło się mawiać jako o „osiemnastej decydującej bitwie w dziejach świata”. Przytacza się tutaj postać brytyjskiego lorda d’Abernona, członka alianckiej misji wojskowej w Polsce i naocznego świadka bitwy, który w ten właśnie sposób określił zwycięstwo polskie. Jednak powszechnie niewiele wie się nt. owej listy bitew: jak i według jakiego klucza powstała i przede wszystkim – co z pozostałą siedemnastką?

Pierwotnie autorem listy był brytyjski historyk sir Edward Shepherd Creasy (1812-1878). W 1852 r. wydał książkę „Fifteen Decisive Battles of the World”. Co było kryterium umieszczenia na liście? Creasy wybrał bitwy, które były zaczątkiem wielkich imperiów lub momentem ich klęski. Pojawiły się tam batalie, dzięki którym państwa ratowały się przed upadkiem, broniąc się przed naporem wroga. Były to też wydarzenia, w których ekspansje wielkich potęg osiągały swój punkt szczytowy. Według historyka były to:

  • Maraton 490 r. p.n.e.
  • Syrakuzy 413 r. p.n.e.
  • Gaugamela 331 r. p.n.e.
  • Metaurus 207 r. p.n.e.
  • Las Teutoburski 9 r.
  • Pola Katalaunijskie 451 r.
  • Poitiers 732 r.
  • Hastings 1066 r.
  • Orlean 1429 r.
  • klęska hiszpańskiej Wielkiej Armady 1588 r.
  • Blenheim 1704 r.
  • Połtawa 1709 r.
  • Saratoga 1777 r.
  • Valmy 1792 r.
  • Waterloo 1815 r.

Jak widać, Creasy patrzył na historię świata dość „europocentrycznie”, nie wspominając o pewnym faworyzowaniu wiktorii angielskich.

Edgar Vincent wicehrabia d’Abernon (1857-1941) po powrocie z Polski wydał w 1931 roku swój dziennik zatytułowany „The Eighteenth Decisive Battle of the World: Warsaw 1920”, w którym opisał swoje doświadczenia z czasu pobytu w Polsce. W książce tej d’Abernon, opierając się na kanonie Edwarda Creasy’ego, dodał do jego listy trzy kolejne bitwy:

  • Sedan 1870 r.
  • Marna 1914 r.
  • Warszawa 1920 r.

Dyskusja nt. „Która bitwa miała największy wpływ na losy świata?” trwać może wśród historyków bez końca. Lista Creasy’ego i d’Abernona ukazuje spojrzenie iście historiozoficzne, które streścić można słowami „Gdyby nie ta bitwa, losy świata potoczyłyby się zupełnie inaczej…”.

PS: Przy opracowaniu tej notki korzystałem z artykułu historyka UKSW w Warszawie Dariusza Milewskiego zamieszczonego w dodatku „Bitwy świata” publikowanego co tydzień wraz z dziennikiem „Rzeczpospolita”. Seria zapowiada się interesująco, jej recenzja pojawi się zapewne w najbliższym numerze magazynu „Histmag.org” 🙂

Poprzednia strona · Następna strona